Czy EDTA może być gorsze od SLS ? I Nie kupuję tego.

Witajcie! Postanowiłam ruszyć na blogu z serią postów " Nie kupuję tego." W postach chcę poruszyć to co ważne dla Nas, kobie co...

Witajcie!

Postanowiłam ruszyć na blogu z serią postów " Nie kupuję tego." W postach chcę poruszyć to co ważne dla Nas, kobie codziennie używających kosmetyków. A także przybliżyć Wam problem, o których środowisko kosmetyczne nie mówi aż tak głośno. 

Dziś rozprawa na temat EDTA i porównanie go z SLS, których cześć z Nas unika jak ognia a z przemysłu są one wycofywane coraz częściej. 


Od początku... 

Disodium EDTA to substancja, która może być używana jako substancja konserwująca w żywności. Wiąże metale oraz chroni kosmetyk przed zepsuciem.

 SLS i SLES  to tanie detergenty syntetyczne stosowane od dawna w przemyśle do odtłuszczania i mycia urządzeń oraz pomieszczeń. W kosmetykach ma działanie pieniące i myjące skórę

Dlaczego tak uciekamy od SLS ? 

• przesuszają i podrażniają skórę
• zaburzają wydzielanie łoju i potu
• wywołują świąd i wypryski
• przyczyniają się do powstawania plam, guzków zapalnych i cyst ropnych (w tym także prosaków)
• szczególnie szkodliwie działają na skórę dzieci, niemowląt oraz na skórę w okolicach narządów płciowych u dzieci i dorosłych


Dziś możemy je znaleźć w prawie każdym szamponie, żelu myjącym, czy płynie do kąpieli.
To najbardziej niebezpieczne składniki stosowane w pielęgnacji skóry i włosów.

Powodują lepsze pienienie się produktu, przez co ten sprawia wrażenie skuteczniejszego. Kumulując się są one bardzo niebezpieczne dla dzieci. 

Więc jak najbardziej uciekać od nich trzeba!! 


Dlaczego ja uciekam od EDTA ? 


Wiele organizacji pro-naturalnych uznaje go za związek niebezpieczny i potencjalnie kancerogenny. Obrońcy twierdzą, że skoro jego stosowanie nie zostało zabronione, jest bezpieczny dla skóry, wiążąc ponadto metale ciężkie i chroniąc przed rozwojem mikroorganizmów. Prawda, jak zwykle, leży po środku. Badania naukowe dowiodły, że stężenie Disodium EDTA w kosmetykach jest zbyt niskie by mógł zaszkodzić skórze, nie został więc wycofany. 
Pamiętajmy, że ustawa o kosmetykach ściśle reguluje zakres składników dopuszczonych do ich produkcji. Nie mogą wśród nich znajdować się składniki kancerogenne czy mutagenne. 

 - W połączeniu ze związkami azotowymi, EDTA tworzy nitrozaminy, które mają działanie rakotwórcze,
-  Nie może być stosowany w przypadku gdy zażywamy suplementy zawierające żelazo czy cynk ponieważ wiąże metale ciężkie,
-  Nie należy także stosować kosmetyków zwierających EDTA ponieważ osłabia działanie antybiotyku przez co możemy zwiększyć swoją podatność na lekoodporność.

Teoretycznie regulacje prawne chronią nas przez jego nadmierną, szkodliwą ilością w kosmetyku. 
Jednak czy nadal to bezpieczne ? 

Idź do łazienki.. weź krem do twarzy, pastę do zębów, balsam do ciała, żel pod prysznic, szampon, maseczkę. Zobacz na ilu z tych produktów pojawia się disodium EDTA. A teraz pomyśl o tym ile razy dawka zawarta w danym kosmetyku zwiększyła się pod względem dawki, która Ty właśnie dostarczyłaś sobie podczas jednego dnia oraz jak bardzo codziennie wzrasta jego kancerogenne działanie w Twoim organizmie. 

Podsumowując, SLS są niewątpliwie szkodliwe ponieważ powodują wiele chorób skórnych i gromadzą się w organizmie. Jadnak bardziej przeraża mnie zwiększenie ryzyka wystąpienia nowotworów przy używaniu kosmetyków z EDTA. I jeśli mogę uniknąć świadomie szkodliwych czynników to bez wątpienia to robię.


Od dłuższego czasu stawiam na naturalne, bezpieczne kosmetyki zarówno bez EDTA czy SLS (i wielu innych). Tobie też to proponuję ;)


Kochane, dajcie znać co myślicie o tego typu postach ? 
Będzie chciało się Wam to czytać ? ;)


Podobne posty

9 komentarze

  1. nigdy nie zwracałam uwagi na EDTA i nie wiedziałam, że ten składnik jest tak niepożądany, sprawdzę w jakich moich kosmetykach się znajduje, mam nadzieję, że w niewielu . sls i parafiny unikam od bardzo dawna

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też stawiam na ogół na naturalne, bezpieczne kosmetyki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Post jak najbardziej przydatny i chętnie poczytam więcej :) o EDTA nie miałam pojęcia

    OdpowiedzUsuń
  4. Ooo, ciągle mówi się o SLS i SLES, a ten składnik jak widać może wyrządzić dużo złego. Bardzo dobry post, świetnie, ze o tym piszesz!

    OdpowiedzUsuń
  5. u mnie odpada składnik hdhd hydramato coś tam. uczula mnie

    OdpowiedzUsuń
  6. ciekawa seria - jeśli używasz kosmetyków bez tych szkodliwych substancji to może pokazałabyś właśnie swoje? przykładowo, wiadomo każdy ma inne potrzeby i preferencje

    OdpowiedzUsuń
  7. co do sls, jakiś czas temu czytałam porządny artykuł na ten temat u Kasi Gandor. rzeczowy i, co najważniejsze, autorka opiera się na konkretnch badaniach. a sls wcale nie jest taki straszny, nie ma co go demonizować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam ten artykuł i niewątpliwie jest dobry. Zgodzę się, że nie jest AŻ taki straszny, ale dobry też nie jest. Więc osobiście wolę unikać i jeśli mogę wybrać jakieś kosmetyki bez SLS w składzie to robię to. Mam super maskę do włosów z SLS i jej używam bo działa świetnie. Szampon i odżywkę znalazłam dobrą bez SLS w skłdzie.

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz. To dla mnie motywacja i świadectwo tego, że jesteście.

Google+ Followers